Satoshi i metr działki - o prawdziwym znaczeniu wartości
W pracy pośrednika często widzę, że ludzie oceniają wartość nieruchomości jako jedną dużą liczbę: 300 tysięcy, 900 tysięcy, 1,2 miliona. Tymczasem profesjonaliści wiedzą, że prawdziwa wycena zaczyna się od czegoś znacznie mniejszego: od metra kwadratowego. To najmniejsza jednostka, która sama w sobie nie ma żadnej wartości użytkowej - nie da się na niej nic wybudować, nie da się jej sprzedać osobno, nie da się z niej korzystać.

A mimo to to właśnie ta najmniejsza jednostka decyduje o tym, ile warta jest cała nieruchomość. I dokładnie tę samą zasadę widać w świecie nowoczesnych technologii.
Najmniejsza jednostka Bitcoina - satoshi - kosztuje dziś około 0,34 grosza
Można patrzeć na Bitcoin jak na ogromną liczbę, która wydaje się niedostępna dla zwykłego człowieka. Ale Bitcoin, podobnie jak działka, składa się z najmniejszych elementów. 1 BTC = 100 000 000 satoshi.
A jeden satoshi kosztuje dziś:
- około 0,34 grosza,
- czyli mniej niż centymetr ziemi w dowolnym miejscu na Kaszubach.
Sam satoshi, tak jak sam centymetr działki, nie przedstawia wartości użytkowej. Ale jego znaczenie wynika z tego, że należy do całości, której nie da się powiększyć.
Wartość wynika z ograniczonej podaży
W nieruchomościach najcenniejsze są te lokalizacje, których nie da się „dodrukować”:
- linia brzegowa Jeziora Wdzydze,
- działki w Gołubiu i Ręboszewie,
- działki z widokiem,
- działki przy lasach i w miejscach objętych ochroną.
To przestrzeń, której nikt nie powiększy. Dlatego jej wartość rośnie latami. Technologie działają podobnie. Bitcoin - niezależnie od tego, czy ktoś się nim interesuje, czy nie - ma z góry ograniczoną podaż: 21 milionów sztuk. Ani jednej więcej.
Satoshi są więc jak centymetry działki nad jeziorem: pojedynczo nic nie znaczą, ale w całości tworzą coś, co może zyskiwać wartość w czasie.
Dlaczego ten sposób myślenia jest ważny również w nieruchomościach?
Bo uczy nas:
- patrzeć na wartość przez pryzmat najmniejszej jednostki,
- rozumieć zasadę ograniczonej podaży,
- widzieć przyszłość, zanim zobaczą ją inni,
- myśleć długofalowo,
- analizować rynek nie tylko emocjami, ale liczbami.
To jest dokładnie to, co na Kaszubach obserwujemy od lat:
- działki, które „kiedyś były za grosze”, dziś są warte setki tysięcy,
- a najmniejsze ich fragmenty - nawet te bezużyteczne w oderwaniu od całości - nabierają wartości dzięki deficytowi przestrzeni.
To samo dzieje się w świecie technologii. Gdy rośnie świadomość i zainteresowanie, rośnie wartość ograniczonych zasobów. Nie chodzi o krypto. Chodzi o zrozumienie wartości. Ten tekst nie zachęca do inwestowania w Bitcoin ani w jakiekolwiek aktywa cyfrowe. To nie jest jego cel.
Czytaj także: Dlaczego pośrednik powinien być mediatorem, a nie adwokatem którejś ze stron
Chodzi o coś znacznie ważniejszego: o umiejętność patrzenia na wartość tak, jak robią to profesjonaliści.
Niezależnie od branży - nieruchomości, technologii, finansów - zasada jest ta sama:
- wartość najczęściej zaczyna się od najmniejszych jednostek,
- a przyszłość należy do aktywów, których nie da się powiększyć.
To lekcja, która pomaga podejmować mądre decyzje na lata, nie na moment.
