Wzmocnienie pozycji nabywców mieszkań na rynku pierwotnym. Co się zmieni?
Rynek pierwotny w Polsce od dawna działa według prostego schematu: deweloper wie wszystko, kupujący musi ufać. Nowy projekt ustawy, wpisany do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów (poz. 361), ma ten układ wyraźnie skorygować. I to w sposób, który z punktu widzenia praktyki obrotu nieruchomościami jest naprawdę istotny.

Dla osób kupujących mieszkania i domy - także na Kaszubach - oznacza to więcej konkretów, mniej marketingu i wyraźne przesunięcie odpowiedzialności na stronę profesjonalną.
Koniec kupowania w ciemno
Dziś nabywca lokalu na rynku pierwotnym sam musi sprawdzać:
- kim jest deweloper,
- jakie inwestycje realizował wcześniej,
- czy były opóźnienia,
- czy pojawiały się problemy prawne.
Projekt ustawy wprowadza Portal DOM - jedno, publiczne miejsce, w którym mają znaleźć się:
- historia inwestycji dewelopera,
- informacje o opóźnieniach,
- sankcje administracyjne i oficjalne ostrzeżenia,
- dane pozwalające zestawić ceny ofertowe z rzeczywistymi cenami transakcyjnymi.
To zmiana fundamentalna: kupujący dostaje narzędzie do weryfikacji, a nie tylko obietnicę.
Cena z umowy ma być ceną ostateczną
Jedna z najważniejszych zmian z punktu widzenia klientów:
- zakaz waloryzacji ceny na niekorzyść nabywcy po podpisaniu umowy deweloperskiej.
W praktyce:
- koniec z dopłatami tłumaczonymi wzrostem kosztów,
- koniec z niepewnością „ile to finalnie będzie kosztować”,
- pełne ryzyko zmian cen materiałów i robocizny przechodzi na dewelopera.
To rozwiązanie, które przywraca elementarną równowagę stron - szczególnie ważną w niepewnych czasach gospodarczych.
Większe bezpieczeństwo, gdy coś pójdzie nie tak
Projekt przewiduje również:
- możliwość dochodzenia roszczeń z tytułu rękojmi nawet wtedy, gdy deweloper zostanie zlikwidowany,
- wzmocnienie ochrony nabywców w strukturach spółek kapitałowych,
- wyższą opłatę rezerwacyjną do zwrotu, jeśli to deweloper nie wywiąże się z umowy.
To uderza w praktykę zrywania rezerwacji w momencie, gdy ceny rynkowe idą w górę – zjawisko dobrze znane osobom śledzącym rynek pierwotny.
Czytaj także: Wyspy energetyczne na Pomorzu. Co to oznacza dla rynku nieruchomości?
Mniej wizualizacji, więcej faktów
Nowe przepisy porządkują także to, co często jest źródłem rozczarowań po odbiorze nieruchomości:
- nowy, ujednolicony prospekt informacyjny,
- tabele standardu wykończenia z parametrami technicznymi,
- obowiązek jasnego oznaczania wizualizacji jako poglądowych,
- konkretne wymogi dla ogłoszeń: adres inwestycji, rzuty, powierzchnie pomieszczeń, informacje o częściach przynależnych.
To krok w stronę rynku, na którym oferta ma opierać się na danych, a nie na sugestii.
Co to oznacza w praktyce?
Z perspektywy osób działających na rynku nieruchomości widać wyraźnie jedno:
- ustawodawca zaczyna traktować nabywcę jak stronę wymagającą realnej ochrony, a nie tylko klienta do podpisu.
Dla kupujących to dobry moment, by:
- jeszcze uważniej czytać umowy deweloperskie,
- porównywać oferty nie tylko ceną, ale też zakresem informacji,
- korzystać z profesjonalnego wsparcia przy analizie dokumentów.
Rynek pierwotny się zmienia. A tam, gdzie pojawiają się nowe regulacje, świadomy nabywca zyskuje najwięcej.
Reklama
